Łukaszenka za, a nawet przeciw reformom

Na Białorusi co kilka lat dochodzi do odwilży, więźniowie polityczni wypuszczani są na wolność, a prezydent Łukaszenka puszcza oko w stronę Europy. Tym razem Mińsk stara się u Międzynarodowego Funduszu Walutowego o kredyt na ponad 3 miliardy dolarów na 10 lat z rocznym oprocentowaniem 2.28%, co według słów samego Łukaszenki, jest opcją dużo lepszą, niż to, co proponuje Białorusinom Kreml.

000343_72e937e9007c2ae92a21ab300faae990

– Jestem gotów na każde reformy, nawet najbardziej ostre. Ostrzejsze niż te, których chce MFW. Pytanie brzmi, czy wy jesteście na nie gotowi? Spytajcie się każdego, czy jest gotowy – takimi słowami Łukaszenka zwrócił się na początku października do deputowanych nowego parlamentu wyłonionego w wyborach 11 września, o czym informowała białoruska agencja informacyjna BiełTA.

Pod koniec października Łukaszenka mówił już co innego.

– Bez zaprowadzenia porządku i dyscypliny, szczególnie teraz, daleko nie zajedziemy. Wstrzymajcie wszelkie rozmowy dotyczące reform, albo jeszcze innych rzeczy. Trzeba pracować z tym, co jest. A reformowanie to wprowadzanie ulepszeń. Widzicie, że coś nie działa tak jak powinno, ulepszajcie to, działajcie, ale nie niszczcie tego – cytuje słowa prezydenta Białorusi agencja BiełTA.

– W czasach kryzysu nikt niczego nie niszczy, a poza tym my nie mamy czego niszczyć. Są przedsiębiorstwa i one powinny pracować. Wybijcie sobie z głowy, że dziś trzeba coś rozdzielić, podzielić, sprywatyzować i że dzięki temu wszystko się ułoży. Nic się nie ułoży, jeśli nie będziemy pracować. Trzeba zmusić każdego, by na swoim miejscu pracy robił to, co powinien na nim robić – wyjaśniał Łukaszenka.

Tymczasem Wadim Josub, starszy analityk Alpari, podkreśla, że decydentów z Międzynarodowego Funduszu Walutowego nie interesują wypowiedzi medialne białoruskiego prezydenta.

– Nie dziwi mnie to, że maszyna propagandowa mija się z rzeczywistością, ale jeśli będą przy tym przeprowadzane reformy, to zdarzenia mające miejsce w białoruskiej telewizji po prostu nie będą interesowały MFW.

Oprócz tego analityk przyznaje, że Białoruś idzie na ustępstwa wobec MFW.

– To (że Mińsk zgodził się na restrukturyzację sektora państwowego białoruskiej gospodarki – przyp. red.) mówi o tym, że reformy będą. Przyznanie przez władze nieefektywności przedsiębiorstw państwowych i ich zgoda na to, by coś z tym zrobić, mogły być przyczyną kompromisu i przyjazdu misji technicznych.

– Na przykład zmieniła się całkowicie polityka monetarna – podkreśla ekspert. – Białoruś praktycznie całkowicie odeszła od kredytowania poprzez emisję pieniądza. Pensje nie rosną w sposób sztuczny.

19 października białoruski minister finansów Aleksandr Zaborowski ogłosił, że Białoruś, pierwszy raz w historii, przeprowadzi głęboki audyt finansowy przedsiębiorstw państwowych. Minister Zaborowski stwierdził również, że w przypadku otrzymania 3 miliardów dolarów kredytu od MFW, Mińsk postara się o kolejny miliard dolarów pomocy finansowej od Euroazjatyckiego Banku Odbudowy i Rozwoju, Międzynarodowej Korporacji Finansowej oraz od Banku Światowego.

Z kolei Dmitrij Kaleczic, przedstawiciel zarządu Narodowego Banku Białorusi, wyjawił agencji BiełTA, że pozyskane środki Mińsk zamierza przeznaczyć na zwiększenie poziomu rezerw walutowych z 4,8 miliarda dolarów do 9,5 miliarda dolarów w 2019 roku. W ten sposób Narodowy Bank Białorusi zamierza wpłynąć na zwiększenie zaufania inwestorów do białoruskiej gospodarki, a także na stabilizację białoruskiej waluty i ujarzmienie inflacji, która za okres styczeń-wrzesień 2016, w porównaniu z analogicznym okresem w poprzednim roku, wyniosła 12.1%.

Zgodnie z danymi Ministerstwa Finansów Białorusi, w 2015 roku PKB naszych wschodnich sąsiadów skurczyło się o 3,6%, zaś w okresie styczeń-wrzesień 2016 odnotowano spadek PKB na poziomie 2,9%. W 2017 roku Białorusini liczą na 1,7% wzrostu PKB przy inflacji na poziomie 9%.

Fotografia: president.gov.by
Źródło: BiełTA/Zautra.by/

Tomasz Maciejczuk