Łukaszenka zwalcza rosyjskie wpływy

Na Białorusi jest jeszcze głośno o zatrzymaniu dwóch współpracowników rosyjskiej agencji informacyjnej „Regnum”. Jak podkreśla portal naviny.by, w ten sposób władze białoruskie wysłały na Kreml jasny sygnał, że są zdecydowane dać odpór propagandzie „ruskiego mira”.

W ten czwartek Białoruski Komitet Śledczy poinformował o wszczęciu postępowania karnego w związku z artykułami, które Siergiej Sziptienko, Dmitrij Alimkin i Jurij Pawłowiec publikowali w rosyjskich mediach. Autorzy są podejrzewani o „podżeganie do nienawiści”. Według mediów „obrażali Białoruś”.
Z komunikatu, o którym informuje strona Komitetu Śledczego wynika, że w ich artykułach napisanych dla rosyjskich portali „Regnum”, „Lenta.ru”, „EADAILY” (EurAsia Daily) komisja ekspertów z ministerstwa informacji dopatrzyła się treści ekstremistycznych.

Dziennikarze są oskarżani na podstawie artykułu 130 Kodeksu Karnego, który mówi o „podżeganiu do nienawiści na tle rasowym, narodowościowym, religijnym lub innego rodzaju społecznej wrogości lub nienawiści”.

Informację o zatrzymaniu Alimkina podano w czwartek w „Naszej Niwie”, a o zatrzymaniu Pawłowca jeszcze w środę informował nieoficjalnie opozycyjny portal „Biełorusskij Partizan”.

Ustalono, że Alimkin, który pracuje jako stróż w jednej ze szkół w Brześciu, używał pseudonimu Ałła Broń, a Pawłowiec występował w mediach jako Nikołaj Radow lub Paweł Jurincew. Pawłowiec jest wykładowcą politologii w Białoruskim Uniwersytecie Państwowym Informatyki i Radioelektroniki (BGUIR). Ałła Broń (Dmitrij Alimkin) w wielu swoich artykułach obrażał Białoruś – m.in. miał nazwać Białoruś oszalałym niedopaństwem, które odchodzi z „ruskiego mira”, korzystając z doświadczenia ukraińskiego. W innym miejscu twierdzi, że na Białorusi rosną w siłę nеonaziści, próbujący oderwać ją od Rosji. Strona noviny.by podkreśla, że obaj dziennikarze pisali w podobnym duchu przez długi czas.

Komitet Śledczy oświadcza: „W trakcie przeszukań śledczy znaleźli dane potwierdzające udział wskazanych osób w działalności niezgodnej z prawem i otrzymanie przez nie wynagrodzenia pieniężnego za przygotowanie publikacji zamawianych przez obywatela Białorusi stale mieszkającego w Moskwie”.

Białoruskie media niezależne zaznaczają, że w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej ostatnio coraz więcej uwagi poświęca się Białorusi i rzekomemu „nacjonalizmowi”. „Biełorusskije Nowosti” powiadomiły między innymi, że rosyjskie media „nakręcają temat białoruskich rusofobów”. Jeszcze 24 listopada w talk-show „Czas pokaże” na Pierwszym Kanale rosyjskiej telewizji państwowej, goście przypominali między innymi o zagrożeniu, jakim byłoby powtórzenie na Białorusi scenariusza krymsko-donbaskiego i „odejście” tego kraju do Europejskiego Zachódu.

Wbrew nieustannym i absolutnie nieszczerym zapewnieniom o nierozerwalnej przyjaźni z Rosją, władze białoruskie już dawno, zaraz po gorących wydarzeniach z 2014 roku, zaczęły brać pod uwagę możliwość zastosowania w ich kraju scenariusza krymsko–donbaskiego. W moskiewskich mediach pojawiły się tendencje, by ukazywać podobieństwa między Białorusią i Ukrainą, podkreślając, że trzeba, działać nim będzie za późno. A wszak ludność Białorusi w dużej mierze dała się zrusyfikować, do tego czerpie informacje z rosyjskich mediów, co stawia Białoruś w toczącej się wojnie informacyjnej w bardzo trudnej sytuacji.

W ostatnim czasie rosyjskie elity demonstrują niezadowolenie z powodu zbyt niezależnej, ich zdaniem, polityki zagranicznej Mińska, twierdząc, że „baćka” flirtuje z Zachodem i że nie chce wypełniać swych zobowiązań sojuszniczych (pretensje nasiliły się po odmowie rozmieszczenia na terytorium Białorusi rosyjskiej bazy lotniczej).

Analitycy przewidują, że Moskwa postara się wykorzystać zatrzymanie autorów „Regnum” do rozpalenia w Rosji antybiałoruskich nastrojów. Analityk i kierownik projektu analitycznego Belarus Security Blog Andriej Porotnikow spodziewa się, że „zrobią z nich męczenników i wykorzystają do zniszczenia sympatii Rosjan do Białorusinów, do samej Białorusi, a także do osoby Aleksandra Łukaszenki”. To z kolei ma pozwolić władzom na Kremlu, których możliwości maleją, „bezpiecznie wycofać się ze wspierania Białorusi”, a ponadto otwiera możliwość „do podjęcia pewnych stanowczych działań wobec Białorusi w przyszłości”.

Autor: Helena Kowalczuk

Tomasz Maciejczuk