Maciejczuk: nasze stereotypy o Rosji

paaov9i8qw6ukwwyeapgd7uss6pbmsbo

 

Tomasz Maciejczuk (Moskwa): Przez ostatni tydzień starałem się nie pisać niczego na temat Rosji. Wstrzymywałem się przed komentowaniem i ocenianiem, ponieważ postanowiłem dać sobie trochę czasu na obserwacje i przemyślenia. Coraz częściej jednak otrzymuję wiadomości z pytaniami – jak tam jest? Jacy są Rosjanie? Co sądzą o Polsce i Polakach?

Na wstępie chciałbym, żebyśmy sobie wyjaśnili jedną arcyważną rzecz. Polacy nie mają zielonego pojęcia o Rosji i Rosjanach, z kolei Rosjanie nie mają zielonego pojęcia o Polsce i Polakach. Jedni i drudzy są ofiarami stereotypów przekazywanych z pokolenia na pokolenie i tak naprawdę nie kwapią się do poszukiwania prawdy. Nie odwiedzamy się, nie rozmawiamy i w ostatnim czasie nawet nie handlujemy ze sobą. Żyjemy obok siebie, nasze języki należą do jednej, słowiańskiej grupy i w dodatku jesteśmy genetycznie całkiem blisko spokrewnieni, ale nie zmienia to faktu, że nasze narody rozdziela informacyjna żelazna kurtyna.

W dodatku sytuację komplikują dziennikarze, którzy teoretycznie powinni służyć zarówno Polakom jak i Rosjanom jako źródło wiarygodnych informacji. Wiodące polskie gazety takie jak Gazeta Wyborcza, Rzeczpospolita, Newsweek, Wprost czy Polityka są otwarcie antyputinowskie i w moim odczuciu biorą udział w wojnie informacyjnej przeciwko Rosji. Jakakolwiek pochwała działań Kremla zakończyłaby się dla dziennikarzy tych gazet przypięciem łatki „prorosyjski” oraz szybkim końcem kariery. W rezultacie czytelnik otrzymuje mocno zniekształcony obraz rosyjskiej rzeczywistości.

Nasze media lepią z Władimira Putina prawicowego despotę, chociaż tak naprawdę w innych warunkach geopolitycznych rosyjski prezydent mógłby zostać ulubieńcem polskiej lewicy. Legalna aborcja, brak dostępu do broni dla obywateli, cenzura w internecie, zwalczanie organizacji nacjonalistycznych, wsadzanie nacjonalistów do więzień, obrona państwowego przemysłu przed prywatyzacją, szeroki wachlarz mediów państwowych, równość ras, narodów i religii, multikulturalizm, brak sprzeciwu wobec ogromnej fali muzułmańskich imigrantów z Kaukazu i Azji Środkowej, chwalenie islamu, budowanie nowych meczetów, zachwyt nad Związkiem Radzieckim, udział w świętach socjalistycznych, wspieranie reżimów socjalistycznych w Wenezueli, Korei Północnej, na Kubie i w Zimbabwe… Z takim zestawem poglądów człowiek mógłby bez trudu zapisać się do Sojuszu Lewicy Demokratycznej lub Partii Razem, a tymczasem mowa przecież o Władimirze Putinie. Co gorsze, w „prawicowość” prezydenta Federacji Rosyjskiej zdają się wierzyć nie tylko lewicowi dziennikarze, ale także sami prawicowcy np. Janusz Korwin-Mikke czy profesor Adam Wielomski.

Zarówno mainstreamowi dziennikarze znad Wisły jak i prawicowcy sympatyzujący z Moskwą przeceniają zdolności bojowe rosyjskiej armii oraz jakość rosyjskiego sprzętu wojskowego. Rzeczywiście, Polska nie ma w tej chwili szans w starciu z Rosją, ale w przypadku wsparcia ze strony NATO to Rosjanie okazują się na przegranej pozycji. W wojnie konwencjonalnej prędzej czy później Moskwa zostałaby zdobyta, dlatego Kreml stawia na broń jądrową i dlatego też budowa tarczy antyrakietowej w Polsce tak bardzo niepokoi Rosjan. Zneutralizowanie rosyjskiej broni jądrowej doprowadza do sytuacji, w której, w przypadku wybuchu III wojny światowej, Rosja znajduje się na straconej pozycji i Rosjanie doskonale zdają sobie z tego sprawę. Ewentualne przyjęcie Ukrainy do NATO jeszcze bardziej pogarsza geopolityczną sytuację Kremla. Należy również pamiętać o konflikcie rosyjsko-japońskim, który może doprowadzić do otwarcia drugiego frontu i wzięcia Rosjan w kleszcze na ich własnym terytorium.

Co do jakości rosyjskiego sprzętu wojskowego. Wystarczy rzucić okiem na psujące się T-14, rozbijające się nowoczesne helikoptery i samoloty wielozadaniowe, a przede wszystkim na dumę floty morskiej naszego wschodniego sąsiada – jedyny rosyjski lotniskowiec „admirał Kuzniecow”, który swoim stanem wzbudza raczej politowanie niż strach. Dla porównania – Stany Zjednoczone mają ich aż 19.

Pomimo posiadania ogromnych bogactw naturalnych Rosjanie nie należą do zamożnych. Płaca minimalna w Rosji od 1 stycznia 2017 roku będzie wynosić około 480 złotych brutto miesięcznie, z kolei średnia wynosi około 2300 złotych brutto miesięcznie. Minimalna płaca w Polsce od 1 stycznia 2017 roku wyniesie 2000 złotych brutto miesięcznie, z kolei średnia wynosi około 4300 złotych brutto miesięcznie. Średnia emerytura w Rosji to około 760 złotych brutto miesięcznie, a w Polsce około 2100 złotych brutto. Należy przy tym podkreślić, że ceny produktów żywnościowych w Polsce są znacznie niższe niż w Rosji, zaś mityczne niskie opłaty czynszowe w rosyjskich miastach wcale nie odbiegają dużo od tych w Polsce i zgodnie z zapowiedziami rosyjskich polityków – będą rosnąć. Jeśli zaś chodzi o jakość produktów żywnościowych, to z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że pod tym względem bijemy Rosjan na głowę. Rosyjska żywność jest tak skandalicznie słaba i droga, że zasługuje na poświęcenie jej uwagi w osobnym artykule.

W oczach polskich i europejskich prawicowców Władimir Putin jawi się krzyżowcem walczącym z islamizacją Europy, a Rosja uznawana jest za państwo „białe” i słowiańskie. To totalna bzdura wyssana z palca lub z innej, mniej szlachetnej części ciała. Niech przemówią cyfry: w 2011 roku muzułmanie stanowili 4.5% ludności „zislamizowanej” Wielkiej Brytanii. Z kolei w Rosji według spisu ludności z 2002 roku, aż 10% populacji należało do narodów muzułmańskich – między innymi Czeczeni, Dagestańczycy, Ingusze, Tatarzy i Baszkirzy. Biorąc pod uwagę ujemny przyrost naturalny w „rosyjskich” regionach Federacji Rosyjskiej i baby boom w regionach muzułmańskich, można zaryzykować stwierdzenie, że od 2002 roku do dzisiaj liczba muzułmanów w tym kraju znacząco wzrosła i w procentowym wyrażeniu może być nawet trzykrotnie wyższa niż w Wielkiej Brytanii lub w Niemczech, co doskonale widać na ulicach Moskwy.

Kolejnym mitem jest twierdzenie o odmienności i pewnego rodzaju wyższości muzułmanów żyjących w Federacji Rosyjskiej nad muzułmanami z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Według zwolenników tej teorii „rosyjscy” muzułmanie mają być odporni na radykalizację i terroryzm. To oczywiście poglądy zgodne z tym, co możemy usłyszeć z ust rosyjskich polityków i dziennikarzy, ale prawda jest jednak inna. Po pierwsze, najcenniejszymi rekrutami w szeregach ISIS są Czeczeni i Dagestańczycy, a nie Marokańczycy i Tunezyjczycy. Po drugie, Rosja ma być jakoby wolna od terroryzmu. To kłamstwo. Dla przypomnuenia – w ataku terrorystycznym w Biesłanie zginęło około 400 osób, a około 800 zostało rannych. Europa nie widziała islamskiego zamachu na taką skalę. Niedawno muzułmańska niania obcięła głowę rosyjskiemu dziecku „w zemście za przelaną muzułmańską krew w Syrii”. Terroryści wysadzili nad Egiptem rosyjski samolot pasażerski – liczba zabitych: 224 osoby. Gdy zniknie ISIS rosyjscy dżihadyści nie będą wyjeżdżali na Bliski Wschód, tak jak ma to miejsce teraz, lecz zapewne zaczną sprawiać poważne problemy w Rosji. Co jakiś czas rosyjskie media informują o nieudanych próbach zamachów czy o rozbitych komórkach terrorystów. Po trzecie, Kaukaz jest spokojny dopóki, dopóty Kreml płaci ogromne pieniądze takim ludziom jak Ramzan Kadyrow. Czeczeński budżet w 92% składa się z dotacji sfinansowanych przez rosyjskiego podatnika i pomimo tego region należy do bardzo biednych. Ucięcie dotacji spowoduje pogłębienie ubóstwa i wzrost niezadowolenia, a co za tym idzie – radykalizację.

Nasze stereotypowe zdanie o Rosji jest zwykle lepsze od stanu realnego. Mamy bez wątpienia skłonność do przeceniania możliwości Kremla i tyczy się to zarówno dziennikarzy jak i prawicowych radykałów widzących w Putinie wybawcę od Sorosa, islamizacji i Unii Europejskiej.

W kolejnym tekście przeanalizuję stosunek Rosjan do Polski i Polaków oraz stereotypy z jakimi najczęściej spotykam się w mediach i w rozmowach ze zwykłymi Rosjanami.

Źródło: Maciejczuk.pl

Tomasz Maciejczuk